Figle, żarty, psoty

Ostatnią małą psotę, jaką pamiętam, spłatałam ja sama i to kilka dni temu. Otóż wspięłam się na wyżyny swojej przebiegłości i aby przechytrzyć gagatka, który ciągle zwiewa z zajęć, poprosiłam przemyślnie, by wypakował swoje rzeczy i zostawił sobie wodę i kanapki po czym … zabrałam plecak z przemiłym oczywiście uśmiechem.

Zadowolona z siebie, jednak wyczułam, że coś nie gra i coś gagatek skrada się do moich drzwi za wcześnie i pod nimi stoi. Wychodzę, patrzę – a tam, klamka od drzwi w wyrafinowany sposób, bo malutkimi kropeczkami, oblepiona jest białą… plasteliną. Do zajęć z gagatkiem jeszcze godzina, myślę sobie: Ha, wyzwanie przyjęte! Wyciągnęłam z wielkiej paki z książkami ścinki z niszczarki, które użyto, zamiast folii bąbelkowej i… wypchałam gagatkowi tą zawartością rękawy kurtki. Ależ się zdziwił. Śmiechu było niemało. Teraz choć w kapturze na głowie kłania się w pas. Widocznie zasłużyłam na szacun.

Ciekawe czy znowu zwieje?

Dziś niania opowiadała, że skradziono jej grabki z cmentarnego schowka, zaś wcześniej wkłady. Pomyślała więc, że zostawi tam kartkę z treścią: Ty hieno cmentarna.

Czy hiena przyjdzie?

8 myśli na temat “Figle, żarty, psoty

  1. Moja sostra pod zniczem z aniołkiem napisała „A niech Ci łapa uschnie jak zabierzesz/ukradniesz” bo ktoś non stop kradł ładniejsze znicze…. ze tez ludzie nie mają godności i sumienia

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s